Pages

  • Strona główna
  • O mnie
  • Pamiętnik
  • Przepisy
  • SPAM
  • Linki
Obsługiwane przez usługę Blogger.
piątek, 12 października 2012

"I know we all have a similar dream go in your pocket pull out your wallet and put it in the air and sing"

   Długo zastanawiałam się, o czym dzisiaj napiszę. Padło na sprawę zupełnie nową, na którą wpadłam totalnie przypadkiem (jeżeli przypadkiem można nazwać moją mamę gadającą o tym od jakiegoś czasu). Pewnie wielu z Was słyszało o czymś takim jak zielona karta, nie? To troszeczkę Wam o tym opowiem.
   Otóż jest to loteria, dzięki której, prawie za darmo można dostać się do Kanady, USA. Brzmi nieprawdopodobnie? A jednak jest to możliwe. Wszystko zaczyna się od zgłoszenia na odpowiedniej stronie. Przyjmowanie zgłoszeń w tym roku jest dostępne od drugiego października do pierwszego listopada, czyli dokładnie miesiąc. Trzeba wypełnić formularz (oczywiście w języku angielskim) i dodać zdjęcie, najlepiej paszportowe. Potem zaczyna się nerwowe oczekiwanie. Jeżeli jesteś tym szczęśliwcem, któremu udało się "zostać wylosowanym" masz szansę zacząć nowe życie w Kanadzie. W tym kraju jest ono na rzeczywiście wysokim poziomie. Zaludnienie jest dosyć małe, jak na tak dużą powierzchnię, a widoki? Najpiękniejsze. Moje pierwsze skojarzenie, kiedy myślę o Kanadzie? Robin Scherbatsky, czyli serial "Jak poznałem waszą matkę".


Myślę, że każdy z Was miał szansę obejrzeć chociaż kilka odcinków. Jeżeli nie, to gorąco zachęcam, bo naprawdę można się nieźle uśmiać.
Wracając do zielonej karty. Serio, świetna sprawa. Jeżeli macie męża i dzieci to taka wygrana pozwala Wam zabrać wszystkich ze sobą. Dzięki niej zyskuje się wszystkie prawa, jakie przysługują zwykłemu obywatelowi USA, oprócz prawa wyborczego (myślę, że to nie jest tak bardzo potrzebne). Można normalnie pracować, pobierać zasiłki, studiować. Jak dla mnie bomba! W późniejszym czasie, istnieje możliwość ściągnięcia reszty rodziny do Kanady. Taka karta nie wygasa nigdy, jednak jej warunkiem jest pomieszkanie przez jakiś czas w Kanadzie. Jako że mam szczęście do loterii i wygrywania na nich, postanowiłam wysłać zgłoszenie, a nóż widelec się uda.
  Myślę, że taka możliwość wyjazdu jest bardzo interesująca. Chociaż pewnie niewielu o niej wie. Jak dowiedzieć się czegoś więcej? Wystarczy "wygooglować": zielona karta, a wszystkie informacje posypią się jak z rękawa. Zawsze warto spróbować, szczególnie, że wysłanie zgłoszenia nic nie kosztuje.
Wyślij pocztą e-mail Wrzuć na bloga Udostępnij w X Udostępnij w usłudze Facebook

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Starszy post
Subskrybuj: Komentarze do posta (Atom)
@ 2011 "Czy wiesz jak to jest być ostatnim, który dowiaduje się, że zamek w drzwiach został zmieniony?"; Theme design : Ray Creations